Ten dzień zaczynamy wcześnie rano, bo wyjazd do Luksoru jest o godzinie 5.00. Po przyjeździe od razu jedziemy do Doliny Królów. W ramach wycieczki mamy bilet wstępu, ale nie mamy biletu na fotografowanie. Decydujemy się z niego nie skorzystać. Kiedy wchodzimy do grobowców - bardzo tego żałujemy. Odwiedzamy 3 grobowce i wszystkie są zachowane w świetnym stanie (takie piękne zdjęcia by wyszły). Spędzamy tam ponad godzinę, a potem ruszamy do świątyni Hatszepsut.
To tam kilka lat temu zostało zabitych kilku turystów. Nam się jednak nie zdarza żaden wypadek. Świątynia jest piękna - gdybyśmy mogli spędzić tam więcej czasu na 100% byśmy się nie nudzili. Robimy dużo zdjęć płaskorzeźb (gdzieniegdzie widać jeszcze farbę) i figur Hatszepsut.
W drodze do Luksoru zatrzymujemy się przy kolosach Memnona. Niestety jest już późne popołudnie - więc kolosy oświetlone są od... tyłu. :( Szkoda, że program wycieczki nie mógł być tak zmieniony, że zatrzymalibyśmy się tu w drodze do Doliny Królów (wtedy były oświetlone z przodu).
Po przyjeździe do Luksoru kwaterują nas na statku (niestety trwa to około godziny, ale przy grupie ponad 40 osób chyba musi to tyle trwać). Ruszamy na targ tuż przy statku i kupujemy kilka pamiątek.
Wieczorem jest wycieczka fakultatywna do Świątyni Luksorskiej. My jednak postanawiamy zwiedzić ją samodzielnie. Szukając wejścia trafiamy najpierw do meczetu Abou al-Haggag. Tam wyłapuje nas starszy pan, który oprowadza nas po meczecie i pokazuje nam pozostałości świątyni, które zostały zaanektowane na meczet. Musimy mu na koniec zapłacić jakieś pieniądze. Dajemy 100 EGP. I ruszamy do świątyni. Kiedy tam wchodzimy - okazuje się, że jest czynna jeszcze tylko przez 25 minut. Ale udaje się nam ją zwiedzić i zrobić zdjęcia. Bardzo nam się podoba.
Potem szukamy cukierni, gdzie można dostać kunafę. Udaje nam się ją znaleźć (pomaga nam w tym jakiś Egipcjanin, który za pomoc nie oczekuje żadnych pieniędzy). Zjadamy ją i siadamy na herbatę w jednej z knajp. Na mieście nie ma zbyt dużo turystów, a w tej knajpie w ogóle. Za 2 herbaty płacimy 15 EGP i wracając na statek zahaczamy jeszcze o targ nocny w Luksorze. Nic nie kupujemy, ale oglądamy pamiątki. Większość z nich to straszny kicz, jednak kilka rzeczy jest naprawdę ładnych.